Hehe, dobry patent

Z tej odległości jaskrawe światło halopaka nie razi aż tak mocno. Ale jednak takie małe ustrojstwo wygląda śmiesznie, gdy jest umieszczone tak wysoko. Słabo widać co to jest w ogóle.
Teraz mi się przypomniało, że to nie jest sposób tylko do oświetlania adresów. Przecież podobnie zamontowane oprawy były na dachu Politechniki Poznańskiej, na dość wysokim budynku (miał chyba z 6 pięter). I nie było tam nic do oświetlenia, ani adresu, ani innych napisów.
Poza tym adresy pisane na tynku to pomysł już popeerelowski, a sądząc po wieku oprawy, zapewne powiesili ją w latach, gdy jeszcze nawet tynku mogło nie być. Często ten rodzaj budynków był stanem surowym, gołe płyty i widoczne szczeliny między nimi. Adres wtedy mógł być tylko na tablicy przy wejściu.
Od bidy mogli powiesić ją niedawno, po remoncie - jej wiek może mylić. Mogła gdzieś leżeć w magazynie, trafiło się że jest potrzebna - użyli.
Jedyne co by mogło tu rozstrzygnąć to zdjęcia sprzed ocieplenia bloku.