Strona 187 z 442
Re: Dewastacje i zaniedbania

Napisane:
15 lipca 2010, 18:29
przez DocBrown
Raupa = prowizornia

Re: Dewastacje i zaniedbania

Napisane:
15 lipca 2010, 20:12
przez leon0785
No tak te napisy na ścianach najlepiej oddają klimat tego magicznego miejsca. Ręce opadają
Whites czy tam wogóle cokolwiek jeszcze działa czy ta dzicz co tam mieszka zniszczyła już wszystko

Re: Dewastacje i zaniedbania

Napisane:
15 lipca 2010, 20:49
przez Whites86
leon0785 napisał(a):No tak te napisy na ścianach najlepiej oddają klimat tego magicznego miejsca. Ręce opadają
Whites czy tam wogóle cokolwiek jeszcze działa czy ta dzicz co tam mieszka zniszczyła już wszystko

na niektorych przewodach jest jeszcze faza, zera nie ma nigdzie, nie ma tez ani jednej oprawy włącznika ani nic, wszystko jest popalone, nocą jest tam ciemno jak w dupie, odkąd pamietam tam nic niebylo, jedynie od niedawna jeszcze bardziej nasilily sie tam dewastacje
Re: Dewastacje i zaniedbania

Napisane:
15 lipca 2010, 21:04
przez mateusz

która to spółdzielnia czy wspólnota mieszkaniowa tak zaniedbuje swoje budynki... u mnie w mieście w prawie wszystkich wieżowcach wyremontowane zostały klatki schodowe wraz z wymianą osprzętu elektrycznego...
Szczerze to okropnie przygnębiają mnie takie widoki - wszystko zniszczone w dzień a w nocy ciemnica... długo bym tak nie wytrzymał.
Re: Dewastacje i zaniedbania

Napisane:
15 lipca 2010, 21:34
przez MRP200
Od razu widać, że to typowa dewastacja. Już widok "pomazganych" ścian sam mówi za siebie. Na 10-tej focie to zdaje się, że nawet przewody ze ściany zostały wyrwane. A te popalone puszki to ewidentny efekt przypalania zapalniczką (lub świeczką).
Re: Dewastacje i zaniedbania

Napisane:
15 lipca 2010, 21:40
przez CDM
To jest absolutnie KARYGODNE , żeby dopuścić budynek do takiego stanu
Whites, jeżeli zarządca tej nieruchomości jest głuchy, to uważam,że mógłbyś poruszyć jakąś wyższą instancję,żeby zrobili wnikliwą kontrolę...nie wiem, Sanepid, albo coś podobnego,kogoś, z kim by się musieli liczyć. Taki stan rzeczy jest absolutnie niedopuszczalny

Re: Dewastacje i zaniedbania

Napisane:
16 lipca 2010, 01:09
przez DoubleSuper8
No ja wam powiem że u mnie pod drzwiami (mieszkam na parterze) też chołota lubiała stać godzinami i robić różne dziwne rzeczy drzeć gęby itp itd. No i oczywiście któryś miał manię że bez przerwy przekręcał mi wyłączniki (wiem który). Mój brat to oczywiście na to pozwalał ale ja gościowi zwróciłem uwagę i jak chce to niech w domu sobie przekręca do woli a ojciec na pewno się ucieszy. Podobnie ginęły klawisze (te zdejmowane). Raz mój tato założyl to znów ukradli a potem się wnerwił i poprosił spółdzielnie żeby mu dali niowe wyłączniki to sobie wymieni. Oczywiście mu dali no ale ten od światła długo ładny nie był - zaraz jakaś łajza wydrapała na nim jakieś napisy.
Podobnie jest z żarówkami; u mnie kupuje je spółdzielnia a trzyma mój sąsiad z naprzeciwka i jak się gdzieś spali wystarczy mu zgłosić i wymieni. Jak u mnie w przejściu w piwnicy się spaliła jakaś zgłaszałem i zawsze on czy jego żona mi dawali żebym wkręcił. Ale co ja jestem od tego żeby pilnować takich rzeczy? innym to nie przeszkadza? Po kilku akcjach powiedziałem sobie że inni też mogą zgłosić i nie pilnowałem tego. Efekt? W przejściu w piwnicy są 2 żarówki. Padła jedna nikt z tym nic nie robił więc inny sąsiad wkręcił tam jakąś własną ledwie zipiącą energooszczędną. Padła najpierw ta zwykła (ja nie zgłosiłem) potem ta jego. Jakoś 2 tyg nikomu nie przeszkadzało że jest ciemno jak w dupie.
To co pokazał Whites to woła o pomstę do nieba. Szkoda że jakiegoś pacana nie zdzieliło może oduczyłby się niszczenia osprzętu i instalacji elektrycznych... prąd ma to do siebie że nie ma rączek ani nózek a kopie

Re: Dewastacje i zaniedbania

Napisane:
16 lipca 2010, 07:40
przez MRP200
Niestety, dopóki mieszkańcy sami nie zaczną szanować wyposażenia budynku, tak długo taki stan rzeczy będzie normalnością.
W przypadku budynku z fotek Whitesa, to jedynym sensownym rozwiązaniem jest trwałe odłączenie zniszczonej instalacji. Robić nowej nie ma sensu, bo i tak za chwilę ją rozkradną.
A co do zgłaszania tej sprawy różnym instytucjom, to owszem, ale zaznaczam, że muszą mieć oficjalne zgłoszenie. I tu się robi problem. Bo na pytanie: "a czy widział Pan, kto to zdewastował", to zazwyczaj nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał.
Re: Dewastacje i zaniedbania

Napisane:
16 lipca 2010, 20:53
przez DoubleSuper8
Ale co ma do rzeczy kto zdewastował?! A nawet jeśli wiesz kto i wskażesz go palcem to nie masz na to dowodów bo on się wyprze. Jest np. wyrwany wyłącznik sterczą przewody i na jakimś może być faza. Albo urwany klawisz. Ktoś może dotknąć i go porazi. Jakby na to nie patrzeć jest to zagrożenie i coś z tym chyba trzeba zrobić a nie siedzieć i patrzeć albo czekać aż zdarzy się nieszczęście. Tylko u nas to tak niestety działa - jak coś się wali to się podpiera kołkami. Jak spadnie komuś na łeb zabije go i przyjedzie telewizja to nagle remont rusza pełną parą.
Swoją drogą niektórzy ludzie to chyba na prawdę są nie z tej epoki jak w filmie "Goście goście". Abstrakując do tego co pokazał Whites: dzisiaj organizowaliśmy przejażdżki drezynami w Jugowicach. Na dworcu znajduje się kibelek i był otwarty żeby przyjezdni goście mogli sobie w razie potrzeby skorzystać. Co zrobili? Jakaś łajza wrzuciła do niego chyba z pół rolki papieru toaletowego i się zatkał. I sami powiedzcie jak tu żyć z baranami co wszystko niszczą albo nie wiedzą do czego służy kibel?
Re: Dewastacje i zaniedbania

Napisane:
16 lipca 2010, 21:39
przez MRP200
Dobra Double, nie przesadzaj. Wiosną tego roku miałem okazję być na przeglądzie ogólnobudowlanym na byłym PGR-rze. O ile elektryk za bardzo nie miał za dużo do powiedzenia, bo praktycznie wszystkie budynki miały wyłączony prąd, to z kolei budowlaniec miał sporą listę usterek. I co miał zrobić. Może chwycić się za kielnię i murować? W przypadku jednego budynku napisał w protokole tak: "ze względu na znaczną degradację zaleca się remont kapitalny lub rozbiórkę obiektu".
W 2007 roku na jednej z moich budów w Poznaniu, chuligani wybili szybę w naszej koparce. Oczywiście Policja odmówiła przyjazdu na miejsce, chociażby celem spisania protokołu. Finał był taki, że sami musieliśmy wstawić zastępczą szybę z plexiglasu.
A swoją drogą to co napisałem wcześniej, to niestety samo życie. Nawet jak winnego (winnych) wskażesz palcem to on wszystkiego się wyprze, a na dodatek za chwilę porysuje twój samochód. I tu kłania się cytat z polskiej komedii z czasów PRL "Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi".